Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 października 2017

B. Uusma, Ekspedycja


Źródło

Jest rok 1897 Salomon August Andrėe, Knut Frænkel oraz Nils Strindberg wsiadają do balonu i odlatują w kierunku bieguna północnego. Ich wyprawa miała przebiec bez żadnych większych komplikacji, każdy z nich miał uszykowane krawaty na uroczyste lądowanie, jednak nie zawsze idzie tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Szczególnie, gdy wybieramy się balonem na biegun północny. 33 lata później ich szkielety i cały ekwipunek zostają odnalezione na Wyspie Białej. I tutaj rodzi się pytanie – co się z nimi stało?

środa, 19 lipca 2017

J. Green, Morderstwo w Himalajach


Źródło

            2006 rok, Himalaje. Grupa Tybetańczyków próbuje przedostać się do Indii, chińscy żołnierze starają się im to uniemożliwić, a świadkami tego wszystkiego są wspinacze, którzy przygotowują się do wejścia na szczyt Czo Oju. Niespodziewane spotkanie tych ludzi staje się źródłem problemów dla Chin, nadziei dla Tybetu i szoku dla państw zachodnich. Dochodzą do tego osobiste dylematy, które mogą zaważyć na ludzkim życiu i bezpieczeństwu. Jedna chwila zdaje się trwać wieczność, a Himalaje dla wielu przestaną się kojarzyć jedynie z pięknem przyrody.

czwartek, 25 maja 2017

K. Bałuk, Wszystkie dzieci Louisa



Źródło

            W latach 80. XX w Holandii rodziło się bardzo dużo dzieci z dawców nasienia. W wielu przypadkach trudno było się zorientować, że ojciec, który wychowuje dziecko nie jest jego biologicznym rodzicem. Kobiety prosiły o dawców podobnych do ich mężów, co było zupełnie naturalne. Jednak czasami rodziły się dzieci odrobinę ciemniejsze od rodziców. Początkowo ta różnica w kolorze skóry nie była zauważalna, jednak z roku na rok można było się zorientować, ze coś jest nie tak. Po czasie okazało się, że dawca nasienia nie był wcale biały, a jego sytuacja rodzinna i inne rzeczy również odbiegały od tego, co można było przeczytać w paszporcie dawcy. Nie dotyczył go również limit dzieci. Zamiast szóstki miał dwusetkę.

sobota, 6 maja 2017

B. Sabela, Afronauci



Źródło
            Czy wiedzieliście, że kiedy Stany Zjednoczone i ZSRR stawały do wyścigu kosmicznego mieli jeszcze jednego konkurenta? Zambia, kraj, który uzyskał niepodległość w 1964 roku nie chciała być w tyle. Choć, tak naprawdę, to wyzwanie mocarstwom zostało rzucone przez jednego człowieka. Edward Mukuka Nkoloso, dyrektor Narodowej Akademii Nauki, Badań Kosmicznych i Filozofii, zebrał dwunastu młodych rekrutów (w tym jedną dziewczynę), by szkolić ich w ramach Zambijskiego Programu Kosmicznego. To nie Amerykanie, czy Rosjanie mieli być pierwsi na Księżycu. Według Nkoloso miał nim być Zambijczyk. Najpierw Księżyc, a potem Mars. To był jego plan.

sobota, 10 grudnia 2016

K. Surmiak-Domańska, Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość



Źródło

            Ku Klux Klan – rasizm, lincze, białe kaptury i płonące krzyże. Te słowa przychodzą mi na myśl jako pierwsze. Ta powstała w XIX wieku organizacja rasistowska na stałe wpisała się w historię Stanów Zjednoczonych i do dnia dzisiejszego wywołuje duże emocje. Jednakże obecnie działający KKK zdecydowanie odszedł od swoich korzeni, choć idea dominacji białej rasy pozostała. Katarzyna Surmiak-Domańska wybrała się na Południe USA, by poznać członków Klanu, wziąć udział w corocznym zjeździe i zbadać na jakich zasadach KKK działa dzisiaj oraz jakie są jego cele.

środa, 19 października 2016

M. Hawranek, S. Opryszek, Tańczymy już tylko w Zaduszki


Źródło

            Gdy słyszę Ameryka Południowa to myślę – Amazonia, Rio de Janeiro, egzotyczne gatunki zwierząt i roślin, ale również narkotyki i slumsy. Nie przychodzi mi do głowy najbardziej zaludniona wyspa na świecie, niemiecka kolonia w Paragwaju założona w XIX wieku, osada menonitów czy górnicy nielegalnie pracujący w dżungli. Na to wszystko otworzyli mi oczy Maria Hawranek i Szymon Opryszek. Ich reportaże z Ameryki Łacińskiej to wycieczka nieoczywista, bo taka, która zabiera nas w miejsca, o których byśmy nie pomyśleli.

czwartek, 23 czerwca 2016

J. Hatzfeld, Englebert z rwandyjskich wzgórz


Źródło

            Jean Hatzfeld napisał cztery książki na temat ludobójstwa w Rwandzie. Skupił się w nich zarówno na ofiarach, jak i mordercach. Starał się zrozumieć, jak można żyć po takiej traumie i jak obecnie wygląda życie tych, którzy przeżyli, a także tych, którzy mordowali. Swoją najnowszą książkę, „Englebert z rwandyjskich wzgórz”, poświęca jednemu człowiekowi i jego życiu – przed, w trakcie i po masakrze z 1994 roku. Engelbert jest jednych z tych, którzy przeżyli, ukrywając się na bagnach. Przeżyli, choć do dnia dzisiejszego nawiedzają ich koszmary tamtych dni i stracili prawie wszystkich swoich najbliższych.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

U. Jabłońska, M. Kicińska, K. Puto, M. Rejmer, Z. Szczerek, M. Wasilewski, M. Wlekły, A. Wójcińska, Obrażenia. Pobici z Polską



Źródło
            Rasizm, ksenofobia, przemoc domowa, hejt w Internecie, obraza uczuć religijnych. Kojarzy Wam się to z Polską? Z Polakami, którzy nie chcą mieć nic wspólnego z obcokrajowcami? Polakami, którzy na dźwięk słowa „uchodźca” dostają białej gorączki, a każda wiadomość na ich temat w Internecie zostaje zalana falą nienawiści? A co z tymi, którzy za zamkniętymi drzwiami krzywdzą swoich najbliższych? Przemoc fizyczna i psychiczna. Na wsi i w mieście. Kobiet i mężczyzn. To wszystko Polska, a książka „Obrażenia. Pobici z Polską” to ukazuje.

czwartek, 18 czerwca 2015

K. Piskała, Dryland


Źródło
            Reportaże to książki, po które bardzo lubię sięgać. Pozwalają nam poznać te części świata, o których wiemy bardzo niewiele lub pokazują znane miejsca z zupełnie nieznanej perspektywy. Tym razem wyruszyłam do Somalii wraz z Konradem Piskałą. Jego „Dryland” to lektura, która odsłania nam nieznany fragment Afryki. Kraju, który był dla mnie białą plamą, a teraz stanął przede mną otworem.

piątek, 15 maja 2015

J. Hatzfeld, Sezon maczet


Źródło
            „Sezon maczet” to moje trzecie spotkanie z historią ludobójstwa w Rwandzie widzianą oczami Jeana Hatzfelda. Ten francuski reporter zrobił naprawdę wiele, by pokazać znaczenie wydarzeń z 1994 roku i zwrócić uwagę na ocalałych z masakry. W „Sezonie maczet”, drugiej w kolejności książce, oddał głos oprawcom, Hutu, którzy z zapałem sięgnęli po maczety i wyruszyli na Tutsi. Hatzfeld udał się do więzienia w Rilimie i przeprowadził wywiady z mężczyznami, który brali czynny udział w zabijaniu. Jednak czy warto rozmawiać z mordercami i poświęcać im czas? Autor udowadnia, że warto. Aby zrozumieć wszystkie aspekty ludobójstwa w Rwandzie należy zwrócić uwagę także na oprawców.

wtorek, 10 marca 2015

G. Marinovich, J. Silva, Bractwo Bang Bang


Źródło
            Jestem pewna, że każdy kojarzy zdjęcie wygłodzonego dziecka leżącego na ziemi, za którym stoi sęp. Jednak ile osób jest w stanie wymienić autora tego zdjęcia i okoliczności jego powstania? Kevin Carter był fotoreporterem wojennym należącym do tzw. Bractwa Bang Bang. Grupy fotografów, którzy szukali zamieszek, strzelanin i wojen, bo to one gwarantowały dobre i mocne zdjęcia. W ich postępowaniu możemy nie widzieć sensu, ale dla nich im większe niebezpieczeństwo, tym lepsza okazja na zdjęcie, które może trafić na pierwsze strony gazet. Nie straszne im były kule świszczące nad uchem, czy widok ofiar leżących na ziemi – najważniejsze jest dobre ujęcie.

niedziela, 15 lutego 2015

K. Herbert, Córka polarnika


Źródło
            Grenlandia, czyli największa wyspa na świecie, która w zdecydowanej większości jest pokryta lodem przez dwa lata była domem dla Kari Herbert. Gdy dziewczynka miała dziesięć miesięcy jej rodzice postanowili przeprowadzić się na Grenlandię. Jej rodzina spędziła dwa lata pośród społeczności Eskimosów polarnych, prowadząc ich tryb życia i mieszkając w małej, skromnej chatce. Jednak nie była to decyzja szaleńców, którzy nie znając klimatu i warunków życia na Arktyce wyprawili się tam z małym dzieckiem. Ojcem Kari był sir Wally Herbert – podróżnik i odkrywca, który jest ważną postacią w historii wypraw polarnych. Teraz, po latach rozłąki z Grenlandią, Kari postanawia wrócić w miejsce, gdzie spędziła wczesne dzieciństwo i  zobaczyć co zostało z tego, co pamięta o Grenlandii.

środa, 7 stycznia 2015

J. Hatzfeld, Strategia antylop


Źródło
            Jean Hatzfeld napisał trzy książki dotyczące ludobójstwa w Rwandzie. Pierwsza, Nagość życia, zawiera relacje ocalałych. Druga, Sezon maczet, to zbór historii oprawców. A ostatnia, czyli Strategia antylop, to ponowne spotkanie z bohaterami dwóch poprzednich książek. Po kilku latach od wydarzeń rozgrywających się w 1994 roku, autor ponownie odwiedza Rwandę i sprawdza jak potoczyły się losy osób, które podzieliły się z nim swoją historią. Sytuacja, którą zastał jest o tyle skomplikowana, że część Hutu, którzy zostali osadzeni w więzieniu za swoje zbrodnie zostali wypuszczeni na wolność. Hatzfeld rozmawia zarówno z członkami plemienia Tutsi, jak i Hutu i stara się nakreślić obraz sytuacji, jaka panuje między tymi co ocaleli, a tymi co zabijali.

piątek, 2 stycznia 2015

J. Sweeney, Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu


Źródło
            John Sweeney to brytyjski dziennikarz BCC, który wraz z grupą studentów wybrał się do Korei Północnej przebrany za profesora historii. Ten niecodzienny wybieg był potrzebny, ponieważ nie dostałby pozwolenia na wjazd do tego kraju pod swoim prawdziwym nazwiskiem.  Książka „Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu” jest rezultatem tej podróży i próbą ukazania prawdziwego oblicza koreańskiego reżimu. Autor relacjonuje w niej swoje wrażenia z wizyty w Korei, przybliża sylwetki Amerykanów, którzy postanowili zamieszkać w tym kraju, stara się po krótce nakreślić historię państwa i jego przywódców oraz poznać historię uciekinierów.

czwartek, 11 grudnia 2014

J. Hatzfeld, Nagość życia. Opowieść z bagien Rwandy

Źródło
Rwanda jednoznacznie kojarzy mi się z wojną domową pomiędzy Tutsi i Hutu. W 1994 roku doszło tam do ludobójstwa, kiedy to członkowie plemienia Hutu postanowili raz na zawsze pozbyć się Tutsi. Książka Hatzfelda jest próbą oddania głosu ludziom ocalałym z masakry. Autor zdaje sobie sprawę, że ci ludzie zostali zapomniani przez świat. Mówi się o masakrze na ludności Tutsi, ale nikt nie zadaje sobie pytanie jak żyją ci, którzy przeżyli ludobójstwo. Zresztą już pierwsze zdania książki jasno pokazują, że nie będzie to przyjemna lektura.

środa, 26 listopada 2014

T. Horwitz, Błękitne przestrzenie


Źródło
            Jeżeli mieliście ostatnio ochotę na podróż do dalekich krajów oraz poznanie historii niezwykłego człowieka to książka Tony’ego Horwitza jest dla Was. „Błękitne przestrzenie” są połączeniem reportażu i książki historycznej w najlepszym wydaniu, z jakim dane mi było się ostatnio spotkać. Autor, który jest amerykańskim dziennikarzem i byłym korespondentem wojennym, pod wpływem fascynacji osobą Jamesa Cooka postanawia odwiedzić miejsca związane z trzema wielkimi podróżami tego osiemnastowiecznego odkrywcy.

sobota, 23 sierpnia 2014

Liao Yiwu, Prowadzący umarłych

Źródło: http://czarne.com.pl/
            „Prowadzący umarłych” to zbiór prawie trzydziestu rozmów z mieszkańcami Chin, którzy doświadczyli na własnej skórze okrucieństwa rządu komunistycznego. Autor książki – Liao Yiwu to człowiek, który także stał się jego ofiarą. Wiele lat spędził w więzieniu, był bity i torturowany, musiał się ukrywać, a jego twórczość (m.in. „Prowadzący umarłych”) jest w Chinach zakazana. Przed przeczytaniem tej książki warto jeszcze wiedzieć, że polski przekład nie był tłumaczony z wersji chińskiej, a angielskiej. Jednak jak zaznacza wydawca, wszystkie decyzje były ustalone z autorem.

            Książka jest zbiorem wywiadów z Chińczykami, który zaznali biedy i represji politycznych. Autor rozmawiał z bardzo różnymi osobami, każda z rozmów jest inna, każda przeprowadzona w trochę innych okolicznościach. W rezultacie możemy przeczytać o kierowniku szaletu publicznego, niewidomym ulicznym grajku, prawicowcu, handlarzu ludźmi, chłopie, który obwołał się cesarzem, przedsiębiorcy pogrzebowym, opacie czy o zawodowym żałobniku. Jednak w książce znajdziemy o wiele więcej historii, które są świadectwem ludzkiego cierpienia i ukazują nam życie codzienne zwykłego, szarego Chińczyka. Mi osobiście, najbardziej zapadły w pamięć trzy wywiady – z trędowatym, hieną cmentarną oraz wywiad dotyczący prowadzących umarłych. Tytułowi prowadzący umarłych zajmują się transportem zwłok do rodzinnej miejscowości zmarłego. W wielu przypadkach pokonywane przez nich odległości są bardzo duże i wymagają ogromnej wytrzymałości i siły fizycznej. Większość wywiadów są to wywiady z mężczyznami. Jednak autor nie zapomniał również o kobietach. Dwie rozmowy dotyczą bezpośrednio życia kobiet, trzeci wywiad jest co prawda przeprowadzony z kobietą, jednak dotyczy jej męża. Szkoda, że przy tak dużej ilości rozmów znalazło się miejsce dla tak małej ilości kobiet, jednak ważne, że chociaż ktoś dał im głos.

            „Prowadzący umarłych” to ciężka książka, która obnaża cierpienie i prawdziwe życie Chińczyków. Dowiadujemy się z niej wiele o historii Chin, o tym jak władze komunistyczne wkraczały do życia prywatnego ludzi i jak ludzie sobie z tym radzili. Są to trudne rozmowy, choć niekiedy poglądy i zachowanie niektórych ludzi budziły u mnie uśmiech. Wszystkie rozmowy są ważne, ale niektóre ciekawiły mnie bardziej, drugie mniej. Taki jest minus krótkich form. Trudno jest na kilku stronach, przy tak zróżnicowanym „towarzystwie” we wszystkich rozmowach zachować takie samo zainteresowanie czytelnika. Niektóre z wywiadów przeczytałam jednym tchem, a opowiadana historia poruszyła mnie do głębi, z innymi było inaczej i tylko czekałam, aż wywiad się skończy. To jest tylko moja ocena i zdaję sobie sprawę, że pewnie każdy, kto czyta tę książkę będzie miał inne odczucia i poruszą go inne historie. Nie zmienia to faktu, że książka jest zdecydowanie warta przeczytania, żeby nie powiedzieć, że po prostu należy ją poznać, bo pokazuje prawdziwy obraz Chin, a nie ten propagandowy.

Tytuł: Prowadzący umarłych. Opowieści prawdziwe. Chiny z perspektywy nizin społecznych
Autor: Liao Yiwu
Wydawnictwo: Czarne, 2011
Ocena: 4/6

środa, 30 lipca 2014

K. Piskała, Sudan. Czas bezdechu


Źródło: http://www.gwfoksal.pl/
            Czytanie reportaży i książek podróżniczych sprawia, że możemy się przenieść w dowolne miejsce o dowolnym czasie. Moją uwagę bardzo często przyciągają reportaże dotyczące Afryki. Kontynentu, który ma w sobie tyle skrajności i tak bolesną historię, że trudno przejść obok niego obojętnie. Tym razem, w moje ręce wpadł „Sudan. Czas bezdechu” autorstwa Konrada Piskały.

            Autor opisuje swoją podróż po Sudanie, afrykańskim kraju, w którym podziały i skrajności są widocznie jak mało gdzie. Sudan dzieli się na Sudan – muzułmanów i Sudan – chrześcijan, Sudan – Arabów i Sudan – Czarnych, Sudan – Północny i Sudan – Południowy. Te podziały widać na każdym kroku. Książka podzielona jest na dwie części – opisuje północ i południe kraju. Na Północy rządzą Arabowie, islam i obowiązuje prawo szariatu. Południe jest domeną ciemnoskórych chrześcijan, którzy dla Arabów z Północy są ludźmi „drugiej kategorii”. Czytając książkę gładko przechodzimy z jednego do drugiego świata. Piskała podczas podróży spotyka wielu ludzi i poznaje wiele historii. Wśród jego „znajomych” znaleźli się również Polacy – siostra Teresa Roszkowska czy małżeństwo Świerczyńskich. Opowiadają oni o swojej codzienności w Afryce, mówią jak się tam znaleźli, co przeżyli.

            Piskała nie zapomina również przedstawić sytuacji politycznej kraju. Wyjaśnia jak doszło do tak radykalnych podziałów. Jednak to nie polityka przeważa w książce, a życie zwykłych ludzi, opisy miast czy warunki podróżowania autora. Co więcej, w książce znajdują się liczne fotografie, które obrazują nam, to o czym pisze autor. Zdjęcia bardzo dobrze komponują się z tekstem, przez co lektura staje się jeszcze przyjemniejsza. Nie zabrakło także bibliografii, co moim zdaniem działa na plus, bo każdy kto chce dowiedzieć się czegoś więcej może bez problemu znaleźć interesujące go pozycje.

Książkę czytało mi się bardzo dobrze, ale po przeczytaniu stwierdziłam, że czytałam już lepsze reportaże. Nie jest to umotywowane tym, że książka jest źle napisana. Po prostu zabrakło mi tego „czegoś”, co pozwoliłoby mi stwierdzić, że mogę z czystym sercem ocenić ją na 5. Niemniej jednak, polecam ją wszystkim, którzy interesują się Afryką, lubią czytać reportaże i poznawać nieznane nam kraje.

Tytuł: Sudan. Czas bezdechu
Autor: Konrad Piskała
Wydawnictwo: W.A.B., 2010
Ocena: 4,5/6

środa, 9 lipca 2014

E. Weiner, Poznam sympatycznego Boga


Źródło: http://www.dwpwn.pl/
            Dzisiejszy świat daje mam tak szeroką ofertę wszystkiego (i niczego), że w pewnym momencie może to przytłaczać. Półki w supermarketach uginają się od setek tych samych produktów różnych marek. Możemy uczyć się praktycznie każdego języka – wystarczy chcieć, możemy wybrać dowolny zawód. Ale czy można wybrać sobie religię, tak jak wybieramy rodzaj kawy? Takie pytanie postawił sobie Eric Weiner. Amerykanin z depresją, urodzony w rodzinie żydowskiej, jednak nie uważający się za osobę religijną. Pewnego dnia trafił na ostry dyżur i jedna z pielęgniarek zadała mu pytanie „czy odnalazłeś już swojego Boga?”. Pytanie to, dało mu do myślenia i zaczął zastanawiać się na swoim życiem duchowym.

            Weiner postanowił, że najlepszym sposobem na wybranie swojego Boga jest „spróbowanie” kilku religii, poznanie ich, podpatrzenie jak wyglądają „od kuchni”. Ostatecznie jego wybór padł na osiem wyznań: islam, katolicyzm, judaizm, buddyzm, taoizm, szamanizm, wiccę, realianzim. Niektóre z nich były mu znane, o innych słyszał po raz pierwszy. Autor stara się wejść jak najgłębiej w ich poznaniu. Poznaje ich historię, wyznawców, uczestniczy w rytuałach. Autor przedstawia nam te wyznania w bardzo subiektywny sposób (w końcu to on szuka swojego Boga), ale wszystko jest opatrzone dużą dawką humoru. Weiner ma do siebie dystans, zdaje sobie sprawę, że czasami jego żarty są nie na miejscu, czasami czuje się jak intruz podczas różnych rytuałów. O każdej z religii stara się dowiedzieć jak najwięcej. Gdy „testuje” jedną religię to oddaje się jej całkowicie. Rozmawia, czyta, stara się być częścią tej społeczności. Czasami mu się to udaje, czasami nie.

            Każdy rozdział rozpoczyna się zabawnym ogłoszeniem, które możemy porównać do ogłoszenia matrymonialnego, np. „BDPM [Biały Dezorientacjonista Płci Męskiej] z pustką w sercu szuka bóstwa ze swojej okolicy. Czy jesteś typem dawcy? Związek platoniczny wchodzi w grę”[1]. Czy też „BDPM chciałby wzbogacić swoje życie o odrobinę magii. Być może potrzebuję więcej niż jednego bóstwa. Jestem otwarty na związki politeistycznego. Stwórzmy coś razem”[2]. Mimo poważnego tematu jakim jest religia, autor potrafi pisać w zabawny i lekki sposób. Czasami miałam wrażenie, że autor szuka najmniej wymagającej religii świata, taka która daje, ale nie wymaga. Jednak po przeczytaniu całej książki już tak nie sądzę. Samo poszukiwanie i odkrywanie nowych religii wymagało niemało wysiłki i zaangażowania. Weiner poznawał religie nie dzięki siedzeniu w domu, a poprzez podróże do ich korzeni i świętych miejsc.

            Książka jest naprawdę godna polecenia. Świetnie napisana, przybliża nam kilka religii, o których naprawdę warto jest wiedzieć coś więcej. Dla mnie najciekawszy był rozdział o katolicyzmie (autor gościł u franciszkanów) – czytanie o własnej religii z perspektywy niepraktykującego Żyda było naprawdę ciekawym doświadczeniem.
 
Tytuł: Poznam sympatycznego Boga
Autor: Eric Weiner
Wydawnictwo: Carta Blanca, 2012
Ocena: 5,0/6


[1] E. Weiner, Poznam sympatycznego Boga, Carta Blanca, 2012, s. 129.
[2] Ibidem, s. 241.

środa, 18 czerwca 2014

W. Jagielski, Nocni wędrowcy


Źródło: http://www.gwfoksal.pl/
            Dzieci są w naszym przekonaniu niewinnymi istotami, które potrzebują miłości, troski i ochrony. Nie myślimy o nich jako o zagrożeniu, nie boimy się ich, a wręcz przeciwnie wywołują u nas chęć zapewnienia im bezpieczeństwa. Zupełnie przeciwny obraz odnajdujemy w książce Wojciecha Jagielskiego. Tam dzieci to mordercy, gwałciciele, rabusie, których boją się dorośli ludzie. Dzieci to istoty, które nie rozróżniają dobra od zła, są opętane przez złe duchy.
            Jagielski pisze o Ugandzie, która jest pogrążona w wojnie pomiędzy partyzantami a żołnierzami prezydenta Museveni’ego, w której cierpią niewinni ludzie – wieśniacy, którzy są postawieni między młotem a kowadłem. Niebezpieczeństwo czeka na nich z dwóch stron, zarówno partyzanci, jak i żołnierze zarzucają im sprzyjanie drugiej stronie. Nie mogąc się obronić są łatwą ofiarą, szczególnie dla partyzantów. Jednak to, co jest najbardziej zdumiewające to fakt, że oddziały partyzanckie składają się głównie z dzieci. Pod dowództwem Josepha Kony’ego „Boża Armia” składająca się z dzieci sieje postrach wśród ludności. Dzieci są porywane z rodzinnych wiosek, bite i poniżane, zmuszane do morderstw, by uważały, że nie mogą już wrócić do swoich rodzin (które bardzo często są już wymordowane). Wiek tych „małych żołnierzy” zaczyna się już od 9 lat, kiedy są na tyle duże by posługiwać się bronią, a równocześnie na tyle małe, by wpoić im własną ideologię. Dzieci funkcjonujące w partyzanckich strukturach dopuszczają się rzeczy, o których dorośli nie chcą nawet słuchać. Chłopcy są zmuszani do rabowania i niszczenia wiosek, mordowania ich mieszkańców, a dziewczynki są werbowane jako żony dowódców i komendantów, by rodzić im dzieci.
            Jagielski przebywając w Gulu, gdzie mieści się ośrodek dla dzieci, którym udało się wyrwać z oddziałów partyzanckich, spotyka byłych zabójców i żołnierzy, którym daleko jeszcze do pełnoletności. W ośrodku dzieci przechodzą pewnego rodzaju kwarantannę, która pomaga im wrócić do swoich rodzin. Choć nie jest to łatwe, bo dorośli patrzą nieprzychylnym okiem na „diabły z buszu”, a rodzina bardzo często się ich wyrzeka. Oprócz przejmujących historii dzieci, którym brutalnie zabrano dzieciństwo i zmuszono do przemiany w morderców, Jagielski przybliża nam także wierzenia religijne mieszkańców Ugandy. Wiara w duchy, opętania i kary za złe uczynki są powszechne. Książka jest także opisem sceny politycznej Ugandy, próbą zrozumienia sytuacji, która doprowadziła do tej krwawej wojny. Jagielski opisuje najbardziej znanych i charyzmatycznych przywódców, którzy dążyli do przejęcia władzy.
            Po książkę sięgnęłam po przeczytaniu kilku recenzji, które od razu zainteresowały mnie tym tytułem. Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania Jagielskiego, pisze ciekawym i wciągającym językiem, przez co książkę „pochłania” się od razu. „Nocni wędrowcy” są opowieścią trudną, czasami bardzo brutalną i okrutną, jednak uważam, że poznanie sytuacji dzieci w Afryce jest ważne, by zrozumieć, że tak przerażające rzeczy nie są domeną przeszłości, ale dzieją się także współcześnie.

Tytuł: Nocni wędrowcy
Autor: Wojciech Jagielski
Wydawnictwo: W.A.B, 2009
Ocena: 5/6