![]() |
Źródło |
Warszawa,
lata 30. XX wieku. Aspirant Konrad Strasburger i przodownik Zygmunt Stolarczyk
otrzymują sprawę morderstwa Madame Gali znanej w półświatku prostytutki i
burdelmamy. Brutalne zabójstwo dokonane za pomocą młotka może wskazywać na
zemstę lub zazdrosnego kochanka. By odkryć prawdę, policjanci muszą wejść do
świata alfonsów, prostytutek i drobnych rzezimieszków. Szybko okazuje się
jednak, że morderstwo najbardziej wpływowej prostytutki w Warszawie było
dopiero początkiem zabójstw ludzi związanych ze światem nierządu. Co więcej, coraz
więcej ludzi zaczyna łączyć aktualne wydarzenia z alfons pogromem z 1905 roku.
„Pogromca
grzeszników” to kryminał retro, który zabiera nas do ciemnych zaułków
przedwojennej stolicy. Do knajp, gdzie można się porządnie napić, do żydowskich
kamienic i eleganckich restauracji. Głowni bohaterowie to typowi gliniarze,
którzy nie wylewają za kołnierz, nie cackają się z podejrzanymi i dobrze znają
realia półświatka. Jeden słynie z poczucia humoru, drugi ze swoich umiejętności
zapaśniczych. Jednakże to, co początkowo zapowiadało się na interesujące
śledztwo, zaczyna ich przerastać. Każde kolejne morderstwo ma coś wspólnego z
pozostałymi, jednak dla aspiranta Strasburgera nic nie jest oczywiste. Oliwy do
ognia dolewa dociekliwy dziennikarz, którego artykuły na temat kolejnych mordów
powodują atmosferę strachu w mieście.
Książka jest napisana w bardzo wciągający
sposób, bo mamy zarówno nawiązanie do tajemnicy z przeszłości, jak i krótkie
fragmenty narracji z punktu widzenia mordercy. Autor starał się oddać klimat
przedwojennej Warszawy zapraszając nas zarówno do kabaretu, jak i na mecz piłki
nożnej. Podobało mi się wykorzystanie prawdziwych postaci, które pojawiają się
na kartach tej książki – znajdziemy tutaj zarówno Mieczysława Fogga, jak i
prawdziwych pracowników policji z tamtych lat. Czasami miałam tylko wrażenie,
że niektóre żarty głównych bohaterów brzmią sztucznie lub po prostu nie są
śmieszne, ale być może mamy inne poczucie humoru.
Jeżeli
lubicie kryminały, a zwłaszcza takie, których akcja nie dzieje się w czasach
współczesnych, to „Pogromca grzeszników” może Was zainteresować. Przedwojenna
Warszawa, morderstwa prostytutek i alfonsów, dwaj zabawni detektywi i cwany
dziennikarz. Samo śledztwo nie jest może zbyt skomplikowane, ale w tej powieści
bardziej urzekł mnie ten przedwojenny klimat. Zresztą, mogę być trochę
nieobiektywna, ale ja po prostu jestem wielką fanką kryminałów, a te retro za
każdym razem czytam z wielką ochotą.
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Muza.
Autor:
Kalinowski Grzegorz
Tytuł:
Pogromca grzeszników
Wydawnictwo:
Muza, 2017
Strony: 560
Ocena:
4/6
Uwielbiam kryminały, uwielbiam cofać się w czasie podczas czytania, a więc połączenie tych dwóch elementów jest dla mnie strzałem w dziesiątkę! Podkradam zatem tytuł ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Lubię kryminały retro, muszę przeczytać:)
OdpowiedzUsuń