niedziela, 23 sierpnia 2015

P. Kerr, Incydent na Hebrydach


Źróło
            Detektyw Bob Burns ma do rozwiązania kolejną sprawę. Jego młody podwładny – Andy Green przez przypadek wchodzi w posiadanie 100 tysięcy funtów. Okazuje się, że został pomylony z gangsterskim łącznikiem. Gdy właściciel pieniędzy orientuje się, że przesyłka trafiła w nie te ręce, co trzeba, życie Greena jest w niebezpieczeństwie. Detektyw Bob Burns ma nagle do rozwiązania sprawę dwóch morderstw i tajemniczych 100 tysięcy funtów. Wszystko prowadzi go na Hebrydy, gdzie przybywa także młody właściciel wyspy rodem z Włoch, a także gdzie ma miejsce cud ze świętą jaskinią, w której odnaleziono wizerunek świętego płaczącego wódką.


            „Incydent na Hebrydach” to druga część serii z detektywem Bobem Burnsem. Książka jest utrzymana w podobnie lekkim klimacie jak pierwsza część, z dużą dawką humoru i zabawnych zwrotów akcji. Autor zaserwował nam spotkanie z włoską mafią, przedsiębiorczymi mieszkańcami hebrydzkich wysp, agentami FBI pod przykrywką i oczywiście Burnsem, jego pomocnikiem Greenem oraz panią doktor kryminalistyki Julie Bryson.
            Zagadka kryminalna nie była w tej części zbyt skomplikowana, bo mamy do czynienia z tajemniczymi 100 tysiącami funtów, o których wiemy, że należą do włoskiej mafii. Jednak nawet to, że od początku wiemy skąd te tajemnicze pieniądze się wzięły, to i tak z zainteresowaniem śledzimy poczynania Burnsa i jego pomocników zmierzające do rozwiązania sprawy, która z czasem rozrasta się do naprawdę dużych rozmiarów i spektakularnego zakończenia. Śledztwo daje okazje do odwiedzenia Wysp Hebrydzkich, które – powiedzmy sobie szczerze – nie są zbyt często wybierane na miejsce akcji.
            Jeżeli lubicie takie lekkie i zabawne książki, z zawrotną akcją i oryginalnymi bohaterami to śmiało sięgajcie po „Incydent na Hebrydach”. Mimo że jest to druga część serii, to myślę, że osoby, które nie czytały pierwszej nie będą miały problemów z odnalezieniem się w akcji książki. Oprócz kilku subtelnych nawiązań do poprzedniej części, ta stanowi odrębną całość. Każdy, kto ma ochotę na lekką i niezobowiązującą lekturę, przy której można się dobrze bawić, będzie zadowolony z tej pozycji.

Za egzemplarz książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat.

Tytuł: Incydent na Hebrydach
Autor: Peter Kerr
Wydawnictwo: Dolnośląskie, 2015
Strony: 296
Ocena: 4,5/6

Seria z detektywem Bobem Burnsem:
Incydent w Dirleton

13 komentarzy:

  1. Rzadko kiedy sięgam po tego typu książki, ale po twojej recenzji może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo zainteresowana tą serią i rozejrzę się za pierwszym tomem. Uwielbiam oryginalnych bohaterów, którzy mają dobre poczucie humoru. Mam nadzieję, że książka przypadnie mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kryminały, a te z humorem i lekkim klimatem tym bardziej. :) Okładka jednak nie wróży tak dobrej lektury, a szkoda... ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, co do okładki się zgodzę - nie jest szczególnie zachęcająca, ale w tym wypadku pozory mylą ;)

      Usuń
  4. Może i kiedyś się skuszę, ale na początku musiałabym przeczytać część pierwszą ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałam o istnieniu tej książki, a wydaje się być warta uwagi. Chętnie się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowałaś mnie :) jeśli będę mieć okazję to na pewno sięgnę!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Może innym razem, teraz mam inne książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o książce, ale może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spotkałam się już kiedyś z tą książką, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie. No, ale może kiedyś przeczytam c;

    OdpowiedzUsuń