niedziela, 8 stycznia 2017

C. Läckberg, Pogromca lwów



Źródło

            W czasie mroźnej zimy, kiedy cała okolica została zasypana śniegiem, z lasu wybiega okaleczona i półnaga dziewczyna. Niestety wbiega prosto pod koła samochodu, w wyniku czego umiera w szpitalu. Jak się okazuje, zmarła dziewczyna to zaginiona przed kilkoma miesiącami Victoria, której sprawa została powiązana z innymi zaginięciami w kraju. Policja musi raz jeszcze prześledzić wszystkie tropy i jak najszybciej znaleźć sprawcę, gdyż los Viktorii mogą podzielić również pozostałe dziewczynki. Sprawą kieruje Patrick Hedström, zasłużony i doświadczony policjant, który ma na swoim koncie sporo rozwiązanych spraw.

            Dziewiąta część serii o Fjällbace to po raz kolejny dwie historie w jednym. Śledztwo, które toczy się w czasie teraźniejszym oraz historia z przeszłości, która zostaje podana w formie krótkich wtrąceń pomiędzy rozdziałami. I to właśnie historia z przeszłości, jak to z reguły bywało, zrobiła na mnie większe wrażenie. Sprawa, która dotyka rodzinnych tajemnic, która stała się lokalną legendą i którą dostajemy jedynie w okruszkach. Läckberg nie porzuciła schematu, który gwarantuje sukces jej książek, jednak trudno się temu dziwić skoro się sprawdza.
            Mimo że książka to kryminał, to wątek obyczajowy jest tutaj bardzo mocno rozbudowany. Śledztwo jest równie ważne jak prywatne losy Eriki i Patricka oraz ich najbliższych. Wydaje mi się, że trudno byłoby czytać książki Läckberg bez znajomości poprzednich tomów, bo odniesień do wcześniejszych wydarzeń jest tutaj bardzo dużo. Nie zmienia to jednak faktu, że wątek kryminalny stoi na wysokim poziomie, a jego rozwiązanie potrafi zaskoczyć. Choć niekiedy denerwowała mnie lekka głupota policjantów prowadzących śledztwo, którzy muszą korzystać z pomocy żony jednego z nich.
            Myślę, że wielbicieli serii o Fjällbace nie muszę namawiać do sięgnięcia po „Pogromcę lwów”, bo z pewnością to zrobią, a osoby, które jeszcze nie miały do czynienia z twórczością tej autorki odsyłam do pierwszego tomu – „Księżniczki z lodu”, bo u Läckberg ważniejsi są główni bohaterowie niż zbrodnia, która jest elementem otwierającym każdej książki. Jednak trzeba przyznać, że z tomu na tom cała seria staje się coraz lepsza. 

Tytuł: Pogromca lwów
Autor: Camilla Läckberg
Wydawnictwo: Czarna Owca, 2015
Strony: 448
Ocena: 4,5/6

Poprzednie książki C. Läckberg:


11 komentarzy:

  1. Ja dopiero mam na koncie pierwszy tom serii, reszta przede mną jeszcze ;)

    Pozdrawiam i przepraszam, że tak dawno mnie tutaj nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach twórczość tej autorki. Jestem ciekawa jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka cierpliwie na półce, czytałam wcześniej dwie powieści Lackberg i nie trzeba mnie zachęcać. Tak, jak wspominasz, autorka poświęca wiele uwagi bohaterom i mocno nastawia się na obyczajowość, ale ja to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ponownie wróciłam do czytania powieści Lackberg i za mną "Niemiecki bękart". I rozbudowany wątek obyczajowy jest fenomenalny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakupiłam niedawno całą serię... obym się nie zawiodła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że zaprzyjaźnisz się z Lackberg ;)

      Usuń
  6. Ja z pewnością powinnam zacząć od pierwszego tomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w tym przypadku pierwszy tom to słuszna decyzja ;)

      Usuń
  7. Jeszcze nie poznałam książek autorki, ale mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój wpis tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że słusznie robię, nie sięgając po tę książkę. Dostałam ją jakiś czas temu w prezencie, nie znam niestety poprzednich tomów serii (a właściwie w ogóle nie znam powieści Läckberg). Głupio zaczynać od środka, zwłaszcza jeśli główni bohaterowie nie są tylko tłem dla opowieści. Może kiedyś sięgnę, ale raczej nieprędko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twórczość Läckberg jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń