piątek, 23 grudnia 2016

A. Bradley, Badyl na katowski wór


Źródło

            W Bishop’s Lacey znowu nie ma spokoju. Flawia jak zwykle jest dręczona przez dwie starsze siostry, a podczas samotnej wycieczki na wiejski cmentarz spotyka zapłakaną asystentkę słynnego lalkarza z BBC – Ruperta Porsona. Niespodziewane przybycie artysty daje pretekst do zorganizowania przedstawienia w salce parafialnej, podczas którego będzie można zobaczyć Jasia i łodygę fasoli. Dość szybko okazuje się jednak, że na światło dziennie zaczynają powracać tajemnice z przeszłości, a w dodatku na ustach wszystkich jest nowe morderstwo. Flawia nie ma wątpliwości, że to sprawa dla niej.

            Fascynacja śmiercią sprawia, że dziewczynka wita nas opisem swojego pogrzebu. Z wszelkimi detalami opisuje panującą atmosferę i odmalowuje swój żal, że jej życie trwało zaledwie jedenaście lat. Po takim początku można mieć pewność, że Flawia nie utraciła swojego specyficznego poczucia humoru, zdolności obserwacji i lekkiego dziwactwa. Zakochana w chemii jedenastolatka nie jest przykładem typowego dziecka. Spędzając całe dnie w swoim laboratorium chemicznym planuje kolejne zemsty na swoich siostrach i wykonuje doświadczenia, których nie powstydziłby się zawodowy chemik.
            Skoro jest morderstwo, jest też śledztwo. Jednak śledztwo inne niż wszystkie, gdyż w wykonaniu Flawii, która wykorzystując swój wiek i umiejętność grania „słodkiego dziecka” potrafi uzyskać wszystkie informacje, których potrzebuje. Jej zdolności detektywistyczne, logiczne myślenie, wiedza chemiczna i wrodzone wścibstwo staje się mieszanką, która sprawia, że dziewczynka idealnie nadaje się do roli małego detektywa. W książce znajdziemy zarówno morderstwo, które dzieje się „na naszych oczach”, jak i takie, które wydarzyło się przed kilu laty. Oba wątki są dla Flawii niezwykle ciekawą zagadką, więc nie odmawia sobie rozwiązania obu spraw. Mimo że to główna bohaterka sprawia, że książkę czyta się z niezmierną przyjemnością, to pozostali bohaterowie, choć niekiedy potraktowani marginalnie, są równie interesujący. Szczególnie ciotka z Londynu, której przyjazd dezorganizuje życie całej rodziny de Luce.
            Jeżeli czytaliście pierwszą część przygód Flawii, to pewnie nie muszę Was przekonywać do drugiej. W przypadku osób, które rezolutnej dziewczynki rozwiązującej zagadki kryminalne jeszcze nie znają, muszę napisać, że nie macie na co czekać. Flawia jest jedyna w swoim rodzaju, a jej błyskotliwe obserwacje dorosłych są bardzo trafne. A na koniec próbka przemyśleń Flawii:

W istocie zaczęłam już gromadzić notatki do mojego opus magnum, które miałam zamiar zatytułować De Luce o autolizie i w którym chciałam zarysować krok po kroku proces rozpadu ludzkich komórek i narządów wewnętrznych spowodowany przez lityczne enzymy wewnątrzkomórkowe [1].


Tytuł: Badyl na katowski wór
Autor: Alan Bradley
Wydawnictwo: Vesper, 2010
Strony: 364
Ocena: 4,5/6

[1] A. Bradley, Badyl na katowski wór, Poznań 2010, s. 291.

Pierwsza część serii:

2 komentarze:

  1. Nie przeczytałam jeszcze pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam pierwszy tom i po kolejne na pewno też sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń