![]() |
Źródło |
Konrad
Romańczuk odziedziczył dom nazywany Lichotką. I wydawać by się mogło, że dla
pisarza, typowego mieszczucha, dom na odludziu będzie idealnym miejscem do
pracy i tworzenia bestsellerów. Pewnie taki scenariusz mógłby się zdarzyć,
gdyby nie to, że dom został odziedziczony wraz z dożywotnikami. Podkreślić
należy jednak, że z dożywotnikami niecodziennymi. Kogo, jak kogo, ale
uczulonego na własne pierze anioła stróża w bamboszkach, poetę-samobójcę, który
wciąż mówi wierszem, gospodynię domową w osobie mitycznego potwora z głębin, a
także kotki Zmory i czterech utopców spodziewać się Konrad Romańczuk nie mógł.