sobota, 21 maja 2016

J. Hay, Syn ogrodnika


Źródło
            Syn ogrodnika owoców jagodowych marzy o tym, żeby zostać gwiazdą rocka. Droga do sławy nie jest jednak prosta. Po pierwsze trzeba mieć zespół, a po drugie instrument. Gdy już zdobędziemy gitarę, to warto się wybrać na lekcje gry. Co jednak zrobić, gdy nauczycielka muzyki z Domu Kultury nie chce Cię na lekcjach, bo śmierdzisz czosnkiem? Poddawanie się nie leży jednakże w naturze syna ogrodnika. Zawsze znajdzie się wyjście z sytuacji. Tak jak wtedy, gdy wybrał się z kumplem na polowanie na lisy, a i później, gdy planował wysadzenie pomnika na Wzgórzu Gellerta. Gdy ma się przy sobie kumpli wszystko wydaje się łatwiejsze, a i zdobycie dziewczyny nie jest trudne, gdy jest się takim supergościem jak syn ogrodnika owoców jagodowych.


            Janos Hay stworzył zabawną i mądrą książkę o dorastaniu i szukaniu swojej życiowej drogi. Szara rzeczywistość socjalistycznych Węgier schodzi na drugi plan przy niezwykle barwnym i sympatycznym głównym bohaterze. Obserwujemy jego dojrzewanie, pierwsze porażki i sukcesy. Pierwsze przyjaźnie i zauroczenia, które czasami odznaczały się dużą nieporadnością i naiwnością.

„A Słońce pogłaskało mnie olśniewającymi ramionami i mówiło mi zawsze coś takiego, na przykład, kiedy się rozstawaliśmy, cześć, a kiedy się spotykaliśmy, wtedy coś takiego, cześć. A tyle wszystkiego było w tym słowie” [1]

            Główny bohater jest zwykłym chłopakiem z prowincji, który marzy o karierze muzyka, sławie i super kumplach z Nowego Jorku z którymi będzie bawił się na najwyższym piętrze drapacza chmur. Czytanie o jego życiu sprawia, że uśmiechamy się szeroko i czujemy do niego sympatię, kibicując mu w jego wejściu w dorosłe życie, które wcale nie odbywa się bezboleśnie.
            „Syn ogrodnika” to lekka i przyjemna opowieść, która w zabawny sposób porusza ważne tematy. Autor ukazuje nam rozdziały z życia chłopca, który jest trochę naiwny i nieśmiały, a jednocześnie przebojowy i odważny. Syn ogrodnika nie chce być taki jak jego ojciec, a jednak słucha jego rad, a owoce jagodowe, o których tyle mówił mu ojciec, pozwolą mu nawet na wyjazd do Paryża.
„Zrywałem owoce jagodowe, bo mój stary mówił, żebym zrywał owoce jagodowe, a wszystko da się rozwiązać. To mi otworzy okno na świat – powiedział, bo w jego oczach owoce jagodowe to było wszystko” [2]

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera.

[1] J. Hay, Syn ogrodnika, Warszawa 2016, s. 86.
[2] Ibidem, s. 65.

Tytuł: Syn ogrodnika
Autor: Janos Hay
Wydawnictwo: Wielka Litera, 2016
Strony: 260
Ocena: 5/6

14 komentarzy:

  1. Rzadko czytam węgierskie książki, więc może skuszę się na poznanie losów młodego Węgra, który nie chciał iść w ślady swojego ojca i marzył o karierze rockowej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten ostatni cytat jest świetny :) I bardzo zachęcający :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie czytałam węgierskiej ksiązki;D Kto wie może czas spróbować?;D
    Przewodnik Czytelniczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też było pierwsze spotkanie z literaturą węgierską i muszę przyznać, że jak najbardziej udane ;)

      Usuń
  4. Jestem ciekawa, jak autor przedstawił tło społeczne w tamtych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie zaintrygowałaś, chociaż w tej chwili nie mam ochoty na lżejsze powieści. Ale tytuł sobie zapisuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze nic z węgierskiej literatury, więc może warto się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na lekkie książki mam ostatnio chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna książka, którą będzie trzeba dopisać do swojej listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chcę czy nie chcę kojarzy mi się z "Prawie jak gwiazda rocka", chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi nieco naiwnie i raczej nie mam ochoty na tego typu książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już sam opis książki, jaki przedstawił, mówił mi, że to będzie zabawna pozycja. Rzadko czytam podobne powieści, ale zaintrygowała mnie dobrze wykreowana postać głównego bohatera :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie czytam "Syna Ogrodnika". Bardzo lubię styl Háya. Trochę będzie teraz prywatnej wycieczki. Autor zawsze będzie mi się kojarzyć z tym, że zauważyłam go, kiedy siedział na placu Moskwy w Budapeszcie, a ja wbiegałam do autobusu :)

    OdpowiedzUsuń